Zgadzasz się pod nadzorem.
Nie dla niego.
Dla Mateo.
Przychodzi zmęczony.
Starszy.
Paoli nie ma z nim.
Dobrze.
Myje ręce zgodnie z twoją instrukcją, a następnie siada na krześle przy oknie. Kiedy bierzesz Mateo w ramiona, Diego zastyga w bezruchu.
Niemowlę otwiera jedno oko, niewzruszone.
Diego śmieje się urwanym śmiechem.
Potem płacze.
Cicho.
Nieuporządkowany.
Taki płacz.
g, które kiedyś mogło cię poruszyć.
Teraz tylko cię smuci.
„Przepraszam” – szepcze.
Stajesz obok kołyski, skrzyżowawszy ramiona.
„Przepraszasz mnie czy jego?”
Diego podnosi wzrok.