W piąte urodziny Mateo zabierasz go do parku.
Diego też tam jest, pomagając mu puszczać latawiec w kształcie smoka. Paoli nie ma. Jej związek z Diego zakończył się lata wcześniej, po cichu i boleśnie, tak jak często kończą się związki zbudowane na zdradzie.
Siedzisz na ławce, patrząc, jak twój syn biega pod słońcem Arizony.
Marisol siada obok ciebie z mrożoną kawą.
„Wszystko w porządku?” pyta.
Kiwasz głową.
I tak jest.
Nie dlatego, że wszystko stało się idealne.
Ponieważ prawda dała ci grunt pod nogami.
Latawiec unosi się wyżej.
Mateo krzyczy z radości.
Diego biegnie za nim, śmiejąc się, i po raz pierwszy ten widok nie łamie ci serca.
Po prostu należy do życia, które teraz prowadzisz.
Marisol szturcha cię. „Czy kiedykolwiek myślałaś o tym, co by się stało, gdyby ten lekarz nie wyczuł momentu?”
Patrzysz na trawę.