„Nie odszedłeś, bo myślałeś, że cię zdradziłam” – mówisz. „Wykorzystałeś ciążę, bo już chciałeś odejść”.
Jego twarz się zmienia.
No i proszę.
Prawda przemyka przez niego przez pół sekundy.
Potem przykrywa ją gniewem.
„Zwariowałeś”.
Dr Salinas staje między tobą a nim. „Panie Diego, proszę natychmiast wyjść z pokoju”.
Wskazuje na ciebie. „To jeszcze nie koniec”.
Po raz pierwszy od tygodni nie kulisz się ze strachu.
„Nie” – mówisz, dotykając brzucha. „Nie koniec”.
Ochroniarze wyprowadzają ich.
Diego przeklina pod nosem, wychodząc.
Paola nie odzywa się ani słowem.
Ale zanim drzwi się zamkną, spogląda z powrotem na ekran.
Nie na ciebie.
Nie na dziecko.
Na datę w rogu raportu z USG.
I wiesz.
W jakiś sposób wiesz.
USG nie tylko uratowało twoją reputację.
Ujawniło linię czasu, którą ktoś desperacko chciał ukryć.
Dr Salinas podaje ci chusteczki, wodę i pięć minut na oddech.