Tego dnia wszystko się zaczęło.
Nie było to szybkie.
W prawie rodzinnym nic nie dzieje się szybko.
Ale coś się natychmiast zmieniło: Vincent przestał do mnie mówić, jakbym był przedmiotem.
Kiedy otrzymał pierwszy list od prawnika, dzwonił do mnie trzydzieści razy.
Nie odebrałam.
Potem wysłał wiadomości.
„Claire, niszczysz Camille”.
„To był błąd”.
„Élodie mnie zdezorientowała”.
„Zawsze cię kochałam”.
„Jeśli pójdziesz do sądu, pożałujesz”.
Ta ostatnia wiadomość była moją ulubioną.
Wysłałam ją do Maître Caron.
Odpisała:
„Doskonale. Pozwól mu pisać dalej samemu”.
Élodie również próbowała się ze mną skontaktować.
Najpierw za pomocą poczty głosowej, gdzie szlochała.
Potem za pomocą listów.
Następnie z długą wiadomością, że ona też była ofiarą Vincenta, że od lat obiecywał, że mnie zostawi, że wiem, że moje małżeństwo się skończyło i że być może w głębi duszy moje tchórzostwo na wszystko pozwoliło.
Odpowiedziałem jej tylko raz:
„Moim tchórzostwem było wpuszczenie cię do kuchni”.
Potem ją zablokowałem.
W szkole Camille zaczęła chodzić do psychologa.
Pierwszą sesję opuściła w milczeniu.
Drugą zalała się łzami.
Podczas trzeciej zapytała mnie, czy może przestać spotykać się z ojcem sam na sam, dopóki nie poczuje się gotowa.
Zgodziłem się.
Vincent wpadł we wściekłość.
„Nastawiasz ją przeciwko mnie”.
Podczas przesłuchania wstępnego Maître Caron zaprezentował nagranie.
Nie całą sprawę.