Wysłał kwiaty do szkoły.
Płakał przez telefon z moją siostrą.
Mówił Camille, że tata jest smutny, bo mama przesadza.
Psycholog nauczył moją córkę zwrotu:
„Tato, moje uczucia to nie wiadomości, które należy przekazywać dalej”.
Kiedy Camille powiedziała mu to po raz pierwszy, Vincent zadzwonił do mnie z krzykiem.
Włączyłam głośnik.
Nagrałam.
„Ta terapeutka miesza mu w głowie!”
„Nie, Vincent. Ona odbiera ci to, co w to wkładasz”.
Rozwód został sfinalizowany prawie dwa lata później.
Dwa lata papierkowej roboty.
Rozpraw sądowych.
Wiadomości.
Nawrotów emocji.
Nocy, kiedy tak naprawdę nie tęskniłam za Vincentem, ale za ideą rodziny, którą myślałam, że mam.
Dom pozostał Camille i mój, z ustaleniami finansowymi, których Maître Caron zaciekle bronił.
Alimenty zostały ustalone.
Vincent musiał przejść terapię, jeśli chciał stopniowo rozszerzać swoje prawa do odwiedzin.
Élodie nie brała udziału w tym wydarzeniu, ale jej nazwisko pojawiało się wystarczająco często, by przestała być „przyjaciółką rodziny” i stała się tym, kim była: emocjonalną wspólniczką siedemnastu lat upokorzenia.
Nie została z Vincentem.