Pokręciłam głową.
„To moja córka”.
Sophie spojrzała na Camille.
„Dziękuję, że nie milczałaś”.
Camille schowała się za mną, zastraszona.
„Myślałam, że zostanę ukarana”.
Sophie pogłaskała ją po włosach.
„Czasami dorośli karzą za to, czego nie rozumieją”.
To zdanie bolało, bo było prawdziwe.
W grudniu szkoła zorganizowała kolejną imprezę.
Tym razem nie chodziło o robienie ładnych zdjęć do mediów społecznościowych.
Chodziło o remont biblioteki i zakup książek o emocjach, ciele, strachu, szacunku, niebezpiecznych sekretach i dorosłych, z którymi można porozmawiać.
Była gorąca czekolada, naleśniki, kruche ciasteczka, girlandy, loteria fantowa i stolik, na którym dzieci mogły anonimowo zapisać, co je przeraziło.
Dyrektorka umieściła niebieską skrzynkę przy wejściu.
Nie było na niej napisu „skargi”.