Jak zawsze powinno.
I zdałam sobie sprawę, że czasami wołanie o pomoc nie przychodzi jako krzyk.
Ani z idealnymi słowami.
Czasami przychodzi jako niezręczne zdanie w środku szkolnej imprezy.
Z dzieckiem mówiącym:
„Dziwnie pachnie”.
I z matką, która w końcu uczy się nie mylić wstydu z prawdą.