Manon, blada jak duch, mruknęła coś ledwo słyszalnie:
„Moja mama nie odeszła…”
Cały dziedziniec ucichł.
Serce mi zamarło.
„Co powiedziałaś, Manon?”
Dziewczynka spojrzała na kobietę w ciemnych okularach.
A Camille ścisnęła moją dłoń tak mocno, że aż bolały ją małe paluszki.
Potem wyszeptała:
„Ta kobieta nie jest jej ciotką”.
CZĘŚĆ 2
Kobieta w ciemnych okularach zwróciła się do Camille z gniewem, który przyprawił mnie o dreszcz.
„Zamknij się, mała smarkulo”.
Manon schowała się za moją córką.
Wciąż trzymałam plastikową torbę.
Koszulka w środku była sztywna, miejscami wciąż wilgotna, pokryta ciemnymi plamami.
Zapach był tak silny, że matka obok nas przytknęła dłoń do nosa.
Nikt się już nie śmiał.
Nikt nie udawał, że wierzy, że to po prostu zaniedbana dziewczynka.
„Kim jesteś?” – zapytałam.