Dziewczynka zaskomlała tak cicho, że prawie nikt jej nie usłyszał.
Ale Camille, ona…
Usłyszała to.
„Robisz jej krzywdę! Ma tam wielką bliznę!”
Kobieta zamarła.
Ja też.
„Jaką bliznę?” zapytałem.
Manon po raz pierwszy zaczęła płakać.
Nie głośno.
Nie jak w histerii.
Płakała jak ktoś, kto nie mógł już tego znieść.
Camille sięgnęła do torby szkolnej Manon i wyciągnęła plastikową torbę zaklejoną taśmą.
W środku znajdowała się sztywna, poplamiona dziecięca koszulka o kwaśnym zapachu, który przyprawił mnie o mdłości.
Kobieta wyciągnęła rękę.
„Daj mi to”.
Camille cofnęła się.
„Nie”.
Głos kobiety się zmienił.
Przestała udawać.
„Powiedziałam: daj mi to”.