Pieniądze Rafaela wysyłane latami.
Depozyty, które przypisali sobie.
Rachunki ze szpitala.
Wózek, który sprzedała Mariana.
Syn, którego zmanipulowali, płacąc za ich pocieszenie z łóżka.
Pod koniec Claudia płacze.
Gustavo też.
Ale ich łzy nie poruszają cię tak, jak się spodziewałeś.
Może dlatego, że teraz rozumiesz, że łzy mogą być kolejnym przebraniem.
Claudia sięga po Carmen.
„Mamo, nie wiedziałam”.
Mariana mówi cicho: „Nie pytałaś”.
Claudia odwraca się do niej.
„Nie waż się”.
Trzeszczysz
Twoja dłoń na stole.
Dźwięk rozchodzi się po pokoju.
Wszyscy zamierają.
Trzaskałeś już stołami, ale zawsze z dumy.
Tym razem, żeby powstrzymać okrucieństwo.
„Ona się odważy, bo tylko ona w tym pokoju na to zasłużyła” – mówisz.
Claudia otwiera usta ze zdumienia.
Gustavo szepcze: „Tatuśku…”
„Nie”. Wskazujesz na niego palcem. „Pozwoliłeś swojej żonie nazwać dwóch zmarzniętych nieznajomych narkomanami, podczas gdy goście siedzieli w twoim ciepłym domu. A potem całowałeś mnie w rękę w niedziele i mówiłeś, że rodzina to wszystko”.
Jego twarz czerwienieje.