Wizyta w domu głównym. Brama nie dopuściła do wejścia.
Patrzysz ponownie na stronę, bo twój umysł nie chce tego zaakceptować.
Mariana dzwoniła.
Wciąż i wciąż.
Nie powstrzymała Rafaela przed tobą.
Twoje dzieci to zrobiły.
Carmen kręciła głową.
„Nie. Nie, wiedziałabym”.
Oczy Mariany błyszczą, ale jej głos pozostaje spokojny.
„Zmieniłeś numer telefonu po kłótni. Claudia powiedziała mi, że nie wolno mi się z tobą kontaktować, dopóki Rafael nie przeprosi za to, że mnie poślubił”.
Carmen spuszcza wzrok.
Pamiętasz ten dzień.
Dzień ślubu, na który odmówiłaś.
Dzień, w którym Carmen powiedziała Mariana, że nigdy nie usiądzie przy stole Álvareza, a ty nic nie powiedziałaś, bo twoje milczenie było łatwiejsze niż obrona miłości przed dumą.
Rafael kaszle, a Mariana natychmiast sięga po wodę.
Nie czeka, aż ją poprosi.
Delikatnie unosi jego głowę, pomaga mu się napić, ociera kącik ust brzegiem ściereczki. Twój syn patrzy na nią z wdzięcznością tak intymną, że aż wstyd się na to patrzeć.
To małżeństwo, rozumiesz.