Po raz pierwszy od rana ktoś z twojej rodziny poznał prawdę i nie prosił cię, żebyś ją umniejszała.
Kiedy lądujesz w Paryżu, miasto jest szare i piękne, spowite porannym deszczem.
Twój kierowca trzyma tabliczkę z twoim imieniem.
Jedno imię.
Valeria Castaneda.
Hotel nad Sekwaną wita cię kwiatami w holu i widokiem, który sprawia, że twoje zmęczone serce pęka.
Recepcjonistka się uśmiecha.
„Witamy, pani Castaneda. Apartament jest już gotowy”.
Apartament.
Twoja mama błagała o dwa pokoje łączone, bo Daniela potrzebowała miejsca na ubrania.
Zdobyłaś lepszy standard za swoje punkty.
Teraz apartament jest twój.
Tylko twój.
Wchodzisz do środka i przez kilka minut po prostu tam stoisz.
Duże łóżko.
Balkon.
Delikatne światło.