Kontynuuje drżącym głosem.
„Wmawiałam sobie, że jesteś silna. Mówiłam sobie, że Daniela potrzebuje więcej. Mówiłam sobie, że twój ojciec jest po prostu zestresowany. Ale widziałam, jak cię krzywdzi, i prosiłam cię, żebyś ułatwił to wszystkim innym”.
Oczy pieką.
Patio
Światła rozmywają się.
„Nie wiem, jak teraz być twoją matką” – szepcze.
Patrzysz na kobietę, która cię wychowała, zawiodła, wykorzystała, bardzo kochała, a mimo to wciąż stoi tu, próbując nazwać prawdę.
„Zacznij od tego, żeby mnie o nic nie prosić” – mówisz.
Kiwa głową, płacząc.
„Dobrze”.
To nie pojednanie.
Jeszcze nie.
Może nigdy.