Nie może temu zaprzeczyć.
Lekko pochylasz się do przodu.
„Dani, muszę ci coś wyjaśnić. Nie jestem zła, bo chciałeś miłego”.
Rzeczy. Jestem zła, bo myślałeś, że miłość oznacza, że powinnam zniknąć, żebyś mogła je mieć”.
Jej łzy płyną szybciej.
„Byłam o ciebie zazdrosna”, szepcze.
To cię zaskakuje.
„O mnie?”
Śmieje się smutno.
„Myślisz, że bycie ulubieńcem jest przyjemne? Tak jest, kiedy jesteś mała. Potem uświadamiasz sobie, że nikt nie myśli, że możesz cokolwiek przetrwać. Mama mnie rozpieszcza. Tata się mną popisuje. Naprawdę zbudowałaś życie”.
Dajesz słowom spokój.
Są ważne.
Ale ich nie wymazujesz.
„Wciąż mnie ranisz”, mówisz.
„Wiem”.
„Wciąż mnie wykorzystywałaś”.