A potem na twojego ojca, Rafaela, już czerwonego na twarzy i zawstydzonego konfliktem, który sam stworzył w swojej głowie.
„Nie” – mówisz.
To słowo brzmi dziwnie.
Mały.
Czysty.
Niebezpieczny.
Danieli otwiera usta ze zdumienia. „Mówisz poważnie?”
„Tak”.
„Ty nawet nie lubisz przyjemnych rzeczy”.
O mało się nie roześmiałaś. „To dlatego, że zazwyczaj płacę za to, żeby wszyscy inni mogli się nimi cieszyć”.
Twoja matka wzdycha, jakbyś ją uderzył.
Twój ojciec podchodzi bliżej.
A potem unosi rękę.
Uderzenie trafia cię w twarz tak mocno, że pracownik za ladą zastyga w bezruchu. Odwracasz głowę pod jego siłą. Twój policzek natychmiast płonie, gorący i upokarzający, a kolejka za tobą pogrąża się w oszołomionej ciszy.
„Tym razem” – mówi twój ojciec, ciężko dysząc – „naucz się szacunku”.
Twoja matka nie spieszy się do ciebie.