Daniela podnosi wzrok, zaskoczona.
Nie tego się spodziewała.
Spodziewała się, że zapytasz, jak źle, co się stało, czego potrzebuje, ile pieniędzy, co możesz zrobić.
Nie pytasz.
Przełyka ślinę.
„On mnie obwinia”.
„Za co?”
„Za zrobienie sceny z powodu siedzenia”.
O mało się nie roześmiasz.
„Ciekawe. W zeszłym miesiącu to była moja wina”.
Płacze.
Cicho.
Mniej dramatycznie niż zwykle.
„Nie wiedziałam, ile zapłaciłeś”.
Wpatrujesz się w nią.
„Tak, wiedziałeś”.
Kręci głową.
„Nie całą kwotę”.
„Ale wiedziałeś, że to ja”.