Po prostu starszą.
„Nie zostanę długo” – mówi.
Nic nie mówisz.
Zaciska pasek torebki.
„Twój ojciec chciał przyjść”.
„Z prawnego punktu widzenia nie mógł”.
Jej usta się zaciskają, ale kiwa głową.
Przez chwilę między wami zapada cisza.
Potem mówi: „Nie chroniłam cię”.
Twój oddech się zatrzymuje.
Nie dlatego, że to zdanie cokolwiek naprawia.
Bo czekałeś całe życie, żeby je usłyszeć.