„Anuluj też bagaż rejestrowany dołączony do ich rezerwacji”.
Agent kiwa głową.
„Oczywiście”.
Daniela rzuca się w stronę lady. „Nie! Ona wariuje. To moja wycieczka z okazji ukończenia szkoły”.
Odwracasz się do niej.
„To była twoja wycieczka z okazji ukończenia szkoły, kiedy płaciłam. Teraz to twoja lekcja”.
Jej twarz się krzywi. „Ty zazdrosna wiedźmo”.
Twoja mama warczy: „Valeria, dość. Karzesz wszystkich, bo twoje uczucia zostały zranione”.
Patrzysz na nią.
„Mój ojciec właśnie potrącił mnie na lotnisku”.
Zniża głos. „Nie mów tego w ten sposób”.
„Jak mam to powiedzieć?”
Rozgląda się, zawstydzona obserwującymi ją nieznajomymi.
„Wiesz, jaki on jest”.
Zdanie jest cięższe niż policzek.
Bo tak.
Wiesz, jaki on jest.
Wiesz, jak twój ojciec staje się okrutny, gdy ktoś go prowokuje. Wiesz, jak twoja matka łagodzi jego agresję, nadając jej osobisty charakter. Wiesz, jak Daniela podsyca ogień, a potem staje za ich ochroną, gdy pali kogoś innego.
Wiesz.
I w końcu przestałaś udawać, że wiedza to to samo, co akceptacja.
Kontrola lotniska przyjeżdża, zanim twoja matka zdąży się odezwać.
Pracownik przy bramce musiał nacisnąć przycisk.