Powoli, z bólem sięgasz po jego kurtkę.
Dyktafon wciąż tam jest.
Czerwone światło miga.
Nagrywanie.
O mało nie szlochasz.
Arturo zamyka oczy.
„Dobrze”.
Potem jego twarz opada.
„Arturo?”
Brak odpowiedzi.
Panika cię ogarnia.
„Arturo”.
Jego klatka piersiowa się porusza.
Ledwo.
Rozglądasz się po krawędzi. Twoja lewa ręka drży.
Cierpisz z bólu. Twoja prawa noga jest uwięziona pod gałęzią. Krew spływa ci z czoła do oka.
Nad tobą, w punkcie widokowym, panuje cisza.
Luci i Estebana już nie ma.
Masz jedną szansę.
Zdrową ręką grzebiesz w kieszeni Artura i znajdujesz jego gwizdek ratunkowy. Zawsze nosił go przy sobie na wędrówkach. Kiedyś go z tego powodu drażniłaś.
Przykładasz go do ust i dmuchasz.
Dźwięk rozbrzmiewa w dolinie.
Znowu.
Znowu.