Drugi punkt widokowy nie ma balustrady.
Tylko płaska półka skalna otwierająca się w stronę doliny. Wiatr smaga twój płaszcz. Daleko w dole skały i drzewa zlewają się ze sobą.
Lucia rozkłada koc przy krawędzi.
Za blisko.
Ty trzymasz się z tyłu.
Zauważa to.
„Mamo, chodź zobaczyć widok.”
„Widzę go stąd.”
„Nie bój się.”
Głos Artura jest cichy. „Elena nie lubi krawędzi.”
Lucia odwraca się do niego.
Coś zimnego przechodzi jej przez twarz.
„Dziwne” – mówi. „Diego też nie.”
Świat się zatrzymuje.
Arturo sztywnieje.
Powoli odwracasz się w jej stronę.
„Co powiedziałaś?”
Lucía się uśmiecha.
Nie teraz promiennie.
Nie jak córka.
Jak ktoś zmęczony udawaniem.
„Mówiłem, że Diego też nie lubi krawędzi”.
Esteban odwraca wzrok.
Twoje serce zaczyna walić.
Arturo szepcze: „Lucía”.
Śmieje się cicho.
„Och, tato. Wyglądasz, jakbyś zobaczył ducha. Ale z drugiej strony, tak właśnie było”.
Wiatr szumi między drzewami.
Twój dyktafon jest włączony.
Dyktafon Artura jest włączony.