Potem Sofia się śmieje.
Potem Mateo się śmieje.
Potem, co niemożliwe, ty też.
Nie dlatego, że to śmieszne.
Bo ciemność nie miała ostatniego słowa.
Twoja córka zepchnęła cię z klifu.
Twój mąż kazał ci udawać, że nie żyjesz.
I tak robiłaś.
Dokładnie na tyle długo, żeby przeżyć.
Wtedy otworzyłeś oczy, powiedziałeś prawdę i wyszedłeś z grobu, który próbowało wykopać twoje własne dziecko.