Sofia ma obsesję na punkcie ptaków i wypełnia dom rysunkami skrzydeł.
Wracasz do nauczania na pół etatu, udzielając korepetycji dzieciom, które mają problemy z czytaniem. To pomaga. Jest coś świętego w obserwowaniu, jak dziecko odczytuje słowo i odkrywa, że świat się nie zamknął.
W urodziny Diego nie siedzisz już w milczeniu.
Pieczesz jego ulubione ciasto czekoladowe.
Opowiadasz historie.
Zabawne.
O złej fryzurze.
O tym, jak przyprowadził do domu bezpańskiego psa i przysięgał, że chodził za nim przez trzy dzielnice.
O tym, jak kiedyś bronił Lucii przed łobuzem, zanim któreś z was zrozumiało, jak może narodzić się uraza, gdy zostaje się w ciemności.
Wnuki słuchają.
Czasami płaczą.
Czasami się śmieją.
Obojgu wolno.
Pięć lat po klifie, ty i Arturo wracacie do Blue Ridge Overlook.
Nie sami.
Z Marcusem Hale’em, teraz przyjacielem. Z Grace Whitman. Z Mateo i Sofią, którzy są już starsi i wystarczająco silni, by postrzegać to miejsce jako historię, ale nie dać się jej pochłonąć.
W pobliżu drugiego punktu widokowego zainstalowano barierkę ochronną po tym, jak twoja sprawa trafiła na pierwsze strony gazet. Niedaleko znajduje się mała tabliczka.
Ku pamięci Diego Moralesa.
Ku czci Eleny i Arturo Moralesów.
Prawda przetrwa upadek.
Dotykasz tych słów.
Arturo stoi obok ciebie, jego zraniona dłoń obejmuje twoją.
„Powinienem był go uratować” – szepcze.
Patrzysz na dolinę.