Bo tak.
Esteban zeznaje.
Przyznaje, że Lucía planowała zastraszyć cię, żebyś podpisał zmienione dokumenty spadkowe. Twierdzi, że nie wiedział, że zamierzała cię naciskać. Przyznaje, że pomagał w fałszowaniu faktur i przenoszeniu pieniędzy z warsztatu. Przyznaje, że Lucía powiedziała mu, że Diego „wszedł mu w drogę” lata wcześniej, ale on myślał, że to metafora.
Prokurator pyta: „Po tym, jak zepchnęła rodziców z klifu, nadal wierzyłeś, że to metafora?”.
Esteban spuszcza głowę.
„Nie”.
Ława przysięgłych skazała Lucíę za usiłowanie zabójstwa, spisek, wyzysk finansowy, a później, po wznowieniu śledztwa, za morderstwo drugiego stopnia w związku ze śmiercią Diego.
Kiedy sędzia wydaje wyrok, Lucía w końcu na ciebie patrzy.
Przez chwilę nie jest zadowolona z siebie.
Nie jest zła.
Po prostu pusta.
„Mamo” – mówi.
Nie odpowiadasz.
Bo macierzyństwo nie wymaga od ciebie odpowiadania mordercy, który ma te same pochodzenie.
Została skazana na dożywocie z możliwością zwolnienia warunkowego po dekadach, których nie spędzi w twojej kuchni, warsztacie ani w pobliżu twoich wnuków.