W środku jest zegarek Diego.
Naprawiony.
Sprawny.
Tyka.
Podnosisz go drżącymi palcami.
Przez dwadzieścia lat czas zatrzymywał się wokół imienia twojego syna.
Teraz znowu pędzi.
Patrzysz na Arturo.
On płacze.
Ty też.
Mateo pyta: „Babciu, jesteś szczęśliwa?”
Patrzysz na kwiaty.
Na dom.
Na dzieci, które twoja córka zostawiła, a ty postanowiłaś kochać, nie pozwalając, by jej cień je definiował.
Na mężczyznę, który zawiódł twoje zaufanie i spędził resztę życia, mówiąc prawdę.
Na zegarek tykający w twojej dłoni.
„Żyję” – mówisz.
Potem się uśmiechasz.
„A to więcej, niż planowała twoja matka”.
Dorośli na sekundę zamierają.