„Tak”.
Wzdryga się.
Potem mówisz: „A ty mnie uratowałeś”.
Zapiera mu dech w piersiach.
„Nie wiem, jak żyć z jednym i drugim”.
Ściskasz jego dłoń.
„Ja też nie. Ale żyjemy”.
Mateo stawia drewniany krzyż, który sam zrobił, obok tablicy. Sofia stawia małego, namalowanego ptaszka.
Wiatr się wzmaga.
Przez lata wiatr w pobliżu klifu brzmiał dla ciebie jak śmierć.
Teraz brzmi jak coś, co się porusza.
Nie zniknęło.
Nigdy nie zniknęło.
Ale się porusza.
Lata później, kiedy ludzie opowiadają twoją historię, zawsze zaczynają od klifu.
Twoja córka cię zmusiła.
Twój mąż kazał ci udawać martwego.