Jego twarz zbladła, a potem zarumieniła się.
Françoise wypluła:
„Znowu zadzwonimy na policję.
Małżeństwa nie da się wymazać z dnia na dzień.
„A przecież właśnie to próbował zrobić Julien” – odpowiedziałam.
Camille szepnęła mu coś do ucha.
Odsunął się gwałtownie.
„Jesteś mściwa” – warknęła Françoise.
Zawsze go dusiłaś.
Dlatego odszedł.
Zaskoczyłam samą siebie, śmiejąc się.
Prawdziwym śmiechem.
Krótkim, donośnym, niemal niedowierzającym.
„On nie odszedł, Françoise.
Uciekł.
I najwyraźniej uciekł bardzo szybko.
Potem mój wzrok powędrował w stronę ciężarówki przeprowadzkowej zaparkowanej przed domem.
Wynajem awaryjny.
Genialny pomysł, zrodzony w pośpiechu.