Dopóki nie stanie na nogi”.
Zamilkłam, zbyt oszołomiona, by od razu odpowiedzieć.
„Czy prosisz mnie, żebym przyjęła z powrotem mężczyznę, który mnie zdradził, obraził i okradł, żeby oszczędzić twojej córce konsekwencji jej własnego małżeństwa?”
Jego głos stwardniał.
„Kiedy tak to stawiasz, brzmisz bardzo samolubnie”.
„Małżeństwo to też kwestia wybaczenia”.
Zaśmiałam się.
Ostry, urywany śmiech.
„Małżeństwo, proszę pani, to przede wszystkim kwestia szacunku”.
„A twoja córka wyszła za mąż za mężczyznę, który go nie ma”.
Potem się rozłączyłam.
Tego samego wieczoru, ostatni telefon.
Zastrzeżony numer.
Nie powinnam była odbierać.
I tak to zrobiłam.
Głos Juliena wypluł z siebie gniew, zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.
„Zniszczyłaś mi życie, Claire”.
„Mam nadzieję, że jesteś szczęśliwa”.
W mojej odpowiedzi słychać było lodowaty spokój.
„Tak”.