„To hańba, Claire.”
„Żona nie wyrzuca rzeczy męża do garażu jak śmieci.”
„Już nie jestem jego żoną.”
Spotkałam się z nią wzrokiem.
„I nic tu nie zostało wyrzucone.”
„Wszystko jest odpowiednio spakowane.”
„Możesz mi nawet podziękować.”
Élodie uśmiechnęła się szyderczo.
„Zawsze miałaś obsesję na punkcie kontroli.”
„Jesteś po prostu wściekła, że Julien w końcu znalazł kogoś, kto go uszczęśliwia.”
Nawet Camille wzdrygnęła się na słowo „szczęśliwy”.
Julien wyprostował ramiona, próbując odzyskać panowanie nad sobą.
„Słuchaj, Claire, rozumiem, że jesteś zraniona, ale nie możesz mnie tak po prostu wyrzucić.
Ten dom jest…”
„Ten dom” – przerwałam – „został kupiony, zanim cię poznałam.
Twoje nazwisko nigdy nie widniało w akcie własności.
Ani przez jeden dzień”.