„Nie, nie będziemy siłą wchodzić.”
„Tak, rozumiem.”
„Nie, to, że jest „zrozpaczony”, niczego nie zmienia.”
Ściszył dźwięk.
Młodszy mężczyzna zajrzał do notatek.
„Twierdzi też, że ukradłeś mu rzeczy”.
„Nic nie ukradłem”.
„Dom należy do mnie”.
„Akt własności jest na moje nazwisko jeszcze sprzed ślubu”.
„Nie tknąłem żadnych jego rzeczy osobistych”.
„Są po prostu przechowywane osobno”.
Spotkali się szybko.
Potem starszy mężczyzna skinął głową.
„Dobrze”.
„Dopóki niczego nie zniszczysz i pozwolisz mu odzyskać swoje rzeczy, nie będzie natychmiastowych problemów prawnych”.
„Oczywiście”, odpowiedziałem.