Nawet nie zawracałam sobie głowy odpowiedzią.
Przesłałam nagranie mojemu prawnikowi.
Pani Lenoir.
Jej odpowiedź składała się z dwóch słów:
Zrozumiałam.
Potem plotki zaczęły stawać się absurdalne.
Julien opowiadał każdemu, kto chciał słuchać, że to ja sprawiłam, że jego kot zniknął.
Nigdy nie mieliśmy kota.
Mam alergię.
Uznałabym to za zabawne, gdyby tak wielu ludzi nie uwierzyło w to tak szybko.
W końcu zagrał ostateczną kartą desperata: litością.
Zadzwonił do mojej mamy.
Siedziałam obok niej, kiedy zadzwonił jej telefon.
Odebrała, słuchała go przez kilka sekund i zobaczyłam, jak zmienia się jej twarz.
Najpierw niedowierzanie.