Kierowca czekał, wyraźnie już zirytowany.
Camille wyjęła kartę kredytową, żeby zapłacić dodatkową opłatę.
Płatność odrzucona.
Spróbowała inną.
Odrzuciła.
Jej twarz zamarła.
Julien wyjął swoją, zirytowany.
„Weź tę”.
Kierowca spróbował.
Odrzucił.
Camille spojrzała na niego oszołomiona.
„Myślałam, że mówiłeś, że wszystko jest ustalone…”
„Zamknij się”, syknął.
Założyłam ręce.
„Wygląda na to, że magia Vegas zgasła szybciej, niż się spodziewałam”.
Élodie uniosła brodę ze swoją zwykłą pogardą.
„Myślisz, że jesteś taka sprytna, Claire.
Ale w głębi duszy, co ci zostało?
Masz trzydzieści cztery lata, jesteś sam i nikt nie chce zgorzkniałej kobiety”.
Podszedłem na tyle blisko, żeby zobaczyć, jak jego uśmiech blednie.
„Co mi zostało?” – powiedziałem cicho.
„Mój dom.