Élodie próbowała mówić.
Nikt nie słuchał.
Ochroniarze interweniowali.
Stałam trochę z boku, ze skrzyżowanymi ramionami, obserwując całą tę katastrofę, jakbym oglądała absurdalną sztukę, w której nie jestem już główną bohaterką.
Maître Lenoir pochylił się w moją stronę.
„Radziłem sobie z dużo mniej dramatycznymi rozstaniami, kiedy stawką były trzy razy większe pieniądze”.
Tym razem naprawdę się roześmiałam.
Julien tymczasem już odszedł, zgarbiony, a Camille szła za nim, ściskając torbę, jakby mieściła w sobie cały ciężar jej nowego życia.
Nie obejrzał się.
To, co nastąpiło, było równie złe, jak reszta.
Poinformowano dział kadr ich firmy.
Wewnętrzna polityka dotycząca ukrytych relacji między współpracownikami, w połączeniu z publicznym skandalem, który sami wywołali, spełniła swoje zadanie.
Oboje zostali zwolnieni w ciągu tygodnia.