Pierwszego ranka Elena spotkała Victorię w pokoju śniadaniowym.
Wiktoria spojrzała na nią od stóp do głów, jakby Elena była meblem.
„Jesteś nową pokojówką.”
„Tak, proszę pani. Elena Harper.”
„Nie muszę znać twojego imienia. Rób swoje i nie wchodź mi w drogę.”
Elena spuściła głowę.
„Tak, proszę pani.”
Nie przerażał jej chłód, jaki Wiktoria okazywała jej wobec niej.
To był chłód, jaki Wiktoria miała w stosunku do dzieci.
Drugiego dnia Elena widziała, jak Victoria odbiera wideorozmowę z Dominicem. Victoria siedziała obok Lily i Noaha, głaszcząc Lily po włosach z udawaną czułością.
„Dzieciaki są takie grzeczne, kochanie” – powiedziała słodko. „Bardzo za tobą tęsknimy. Prawda, dzieciaki?”
Lily i Noah pokiwali głowami i uśmiechnęli się sztucznie.
„Tęsknimy za tatą” – powiedziała Lily.
Dominic uśmiechnął się z ekranu.
Połączenie zostało zakończone.
Maska opadła.
Twarz Victorii stała się lodowata.
„Na górę” – warknęła. „Nie chcę widzieć waszych twarzy w salonie”.
Lily chwyciła Noaha za rękę i bez słowa pociągnęła go w górę schodów.
Elena stała za drzwiami kuchni, a jej serce waliło jak młotem.
Zaczęła rozumieć.
Piątego dnia wszystko się rozpadło.