Marco wyświetlił schemat posiadłości. Mężczyźni mieli zostać przydzieleni do obsługi, ekipy dźwiękowej, bramy wejściowej i pokoju kontrolnego. Kiedy Dominic dał sygnał, wszystkie nagrania z monitoringu miały zostać odtworzone przez system głośników i ekranów w rezydencji.
Victoria chciała, aby Lily i Noah wystąpili na pianinie i udowodnili, że jest idealną matką.
Dominic chciał najpierw ujawnić jej prawdziwe instynkty.
Wtedy nagranie by ją wykończyło.
Megan Hayes przyleciała z Los Angeles.
Miała być dowodem na to, że to nie pierwszy raz Victorii.
Tej nocy rezydencja Blackwellów błyszczała.
Ścieżka była usłana świeżymi kwiatami. Kryształowe lampy błyszczały. Zespół grał walce na żywo. Limuzyny dowoziły miliarderów, żony arystokratów, polityków i biznesmenów w drogich garniturach.
Wiktoria stała w czerwonej sukni, promienna, śmiejąca się i przyjmująca komplementy, jakby była królową świata.
Lily i Noah stali nieopodal, ubrani odświętnie, bladzi i drżący.
Elena obserwowała ich z boku, pod jej mundurem widać było siniaki.
Wtedy zobaczyła wchodzącego Dominica.
Brak ogłoszenia.
Brak mowy.
Pokój i tak się zmienił.
Dominic Blackwell przyjechał do swojego domu pięć dni wcześniej z Bostonu i wszystkie rozmowy ucichły.
Wiktoria zamarła na pół sekundy, ale zaraz się ocknęła.
„Dominic” – powiedziała słodko. „Jesteś w domu”.
“Ja jestem.”
Jej oczy badały jego twarz podejrzliwie.
Nie dał jej nic.