„Wróciłeś do domu, Tato” – wyszeptała. „Uratowałeś nas”.
Noah skinął głową, dotykając piersi Dominica, po czym spojrzał na Elenę.
„Czy panna Ellie może zostać? Nie chcę, żeby odchodziła.”
Dominic spojrzał na Elenę.
W jego oczach dostrzegła wdzięczność.
Szacunek.
I czegoś głębszego, czego nie śmiała nazwać.
„Może zostać, jeśli chce” – powiedział Dominic. „Nie jako służąca. Jako rodzina”.
Rodzina.
Słowo, którego Elena pragnęła przez całe swoje życie.
Słowo, za którym podążała w sierocińcach, domach dziecka, wynajmowanych pokojach i samotnych nocach.
Teraz propozycję tę składał jej mężczyzna, którego znała zaledwie kilka tygodni, oraz dwójka dzieci, które kochała jak własne.
„Zostanę” – wyszeptała Elena. „Nigdzie się nie wybieram”.