Victoria powiedziała, że wezwała technika. System był stary, jak twierdziła. Wymagał wymiany. Takie rzeczy wymagają czasu.
Dominic nie przywiązywał do tego większej wagi.
Ale coś w nim, jakiś instynkt wyostrzony przez lata przetrwania, wciąż dręczył go w głębi umysłu.
Trzy tygodnie przed podróżą służbową do Bostonu, potajemnie zlecił zespołowi technicznemu Marca naprawę kamer.
„Nie mówcie nikomu” – powiedział im. „Nawet mojej żonie”.
System rozpoczął ciche nagrywanie.
Wiktoria nigdy się o tym nie dowiedziała.
A od momentu, w którym Dominic wsiadł do samolotu lecącego do Bostonu, wszystko, co działo się w tym domu, było uwieczniane na zdjęciach sekunda po sekundzie.
Gdyby tylko spojrzał wcześniej.
Elena Harper niewiele pamiętała z nocy, w której pożar zabił jej rodziców.
Tylko dym palił jej gardło.
Pękanie drewna.
Ręce jej matki wypchnęły ją przez okno na pierwszym piętrze, zanim płomienie pochłonęły wszystko.
Miała osiem lat.
Stała boso w mokrej trawie i patrzyła, jak strażacy wynoszą dwa spalone do tego stopnia ciała.
Jej matka.
Jej ojciec.