W salonie Dominic siedział na sofie, a Lily i Noah tulili się do niego. Płakali, ale już nie z przerażenia. To było uwolnienie. Miesiące bólu w końcu się wylały.
Elena stała obok, gotowa zostawić ich samych jako rodzinę.
Dominic podniósł głowę.
„Elena” – powiedział szorstkim głosem. „Zostań”.
Zatrzymała się.
Lily spojrzała na nią opuchniętymi oczami.
Noe wyciągnął do niej ręce, jakby bał się, że ona zniknie.
Więc Elena usiadła obok nich.
Dzieci natychmiast wciągnęły ją do koła.
Dominic spojrzał na Lily i Noaha i powiedział to, co powinien był powiedzieć dużo wcześniej.
„Przepraszam. To moja wina. Nie zauważyłem. Nie było mnie tu. Zostawiłem cię samego.”
Przepraszał raz po raz.
Lily dotknęła jego twarzy obiema małymi rączkami.