Wiktoria słuchała. Zapytała o Sophię. Nie przerywała. Wydawała się delikatna. Cierpliwa. Zrozumiała.
W kolejnych tygodniach Victoria pojawiała się częściej. Na imprezach. Na spotkaniach biznesowych. W rezydencji, przynosząc prezenty dla dzieci.
Lily i Noah byli początkowo nieufni.
Wiktoria przyniosła lalki dla Lily, samochodziki dla Noaha i bajki opowiedziane jej głosem słodkim jak miód.
Pewnej nocy, po wyjściu Victorii, Dominic zapytał Lily, czy ją lubi.
„Nie wiem, tato” – powiedziała Lily. „Jest miła. Ale to nie mama”.
Serce Dominika się ścisnęło.
„Nikt nie może zastąpić twojej matki.”
„Wiem” – wyszeptała Lily. „Może zostanie naszą przyjaciółką”.
Osiem miesięcy później Dominic oświadczył się Victorii w eleganckiej restauracji na Manhattanie.
On jej nie kochał.
On o tym wiedział.
Jego serce nadal było pochowane z Sophią.
Ale pomyślał o Lily i Noah. Uważał, że potrzebują matki. Kogoś obecnego. Kogoś ciepłego. Kogoś, kto będzie przy nim, gdy interesy go odciągną.
Być może to była druga szansa, której Sophia dla niego pragnęła.