Za nimi zgrzyt metalu.
Ktoś wszedł do tunelu.
Elias obejrzał się. „Ruszaj się”.
Biegli ile sił w nogach, Elias.
Tunel kończył się za kamiennym murem odwadniającym, blisko granicy posesji. Deszcz lał srebrzystymi strugami. Za zadbanym trawnikiem i sygnalizacją świetlną znajdowało się zalesione zbocze prowadzące w stronę wąskiej drogi serwisowej.
Ximena pierwsza pomogła Eliasowi wyjść.
Wtedy strzał przeciął burzę.
Kamień eksplodował tuż przy jej ramieniu.
Krzyknęła i upadła.
Elias złapał ją za kołnierz i zaciągnął za mur.
„Jesteś trafiona?”
„Nie wiem”.
Szybko ją zbadał. „Nie. Po prostu się boisz”.
„Po prostu się boisz?” – wydyszała.
O mało się nie uśmiechnął. „Strach trzyma cię przy życiu”.
Na drugim końcu ścieżki ogrodowej pojawiło się dwóch strażników.
Potem cała noc rozświetliła się na czerwono i niebiesko.
Pojazdy federalne wjechały przez rozwaloną bramę wjazdową.
Ani jednego samochodu.