Przez ułamek sekundy Ximena dostrzegła, że coś między nimi zaszło. Nie uczucie. Nie niezgoda. Wyrachowanie.
„Dobrze” – powiedział. – „To niech ją czymś zajmie”.
Pani Rivera skinęła głową.
O 2 w nocy w rezydencji zapadła cisza.
Ximena stała w pralni, składając ręczniki dla gości, podczas gdy wichura waliła w dach. Jej ręce poruszały się automatycznie, ale myślami była na dole, z przykutym mężczyzną i jego prośbą.
Telefon jednorazowy.
Woda.
Czerwony skórzany notes w gabinecie Rodriga.
Jeśli go znajdziesz, nie tylko mnie uratujesz. Uratujesz siebie.
Każda rozsądna część jej duszy krzyczała, żeby się nie angażować. Jej matka była w szpitalu St. Mary’s w Queens, walcząc z niewydolnością nerek z siłą, której Ximena nie mogła sobie pozwolić stracić. Państwo Whitmore opłacili dwa miesiące leczenia jej matki za pośrednictwem swojej fundacji po tym, jak wniosek Ximeny został zatwierdzony. Płakała, kiedy pieniądze wpłynęły.
Teraz zrozumiała, że to nie była litość.
To była smycz.
O 2:23 pani Rivera weszła do pralni i zamknęła drzwi.
Ximena podniosła wzrok.
Twarz starszej kobiety była blada.
„Widziała go pani” – powiedziała pani Rivera.
Ximena nie odpowiedziała.
Pani Rivera przeszła przez pokój i chwyciła ją za nadgarstek. „Posłuchaj mnie. Skończysz składać te ręczniki. Potem posprzątasz wschodni pokój gościnny. Potem wyjdziesz o 6 rano i nigdy nie wrócisz”.
„Kim on jest?”
„Nikogo, kogo możesz uratować”.