„Bo liczyli, że strach będzie silniejszy od miłości”.
Oczy dziewczyny zaszkliły się.
„A nie był?” – wyszeptała.
Ximena odwróciła się do niej.
„Nie tej nocy”.
Na zewnątrz słońce wzeszło nad starą rezydencją, która już nie była rezydencją.
Przez lata Whitmore’owie wykorzystywali piękno, by ukryć potwora. Zmienili dobroczynność w sieć, bogactwo w zbroję, a ciszę w piwnicę pod wypolerowanymi podłogami. Wierzyli, że zdesperowanym kobietom łatwo zagrozić, bo desperacja czyni ludzi posłusznymi.
Byli w błędzie.
Desperacja nauczyła Ximenę, jak przetrwać.
Miłość nauczyła ją, gdy przetrwanie już nie wystarczało.
A w miejscu, gdzie niegdyś potężni ludzie szeptali: „Jeśli przemówisz, twoja matka umrze”, kobiety teraz mówiły każdego dnia – imiona, historie, wspomnienia, oskarżenia, modlitwy – aż mury, które kiedyś pochłaniały krzyki, stały się murami, które niosły je z powrotem ku światłu.