„Nie mogłam znaleźć wyłącznika” – powiedziała.
Uśmiech Valentiny ani drgnął. „Ale prąd wrócił”.
„W końcu go znalazłam”.
Zapadła między nimi długa cisza.
Valentina podeszła bliżej, a delikatny zapach jaśminowych perfum owiał Ximenę niczym ostrzeżenie.
„Otworzyłaś jakieś drzwi?”
Ximena zmusiła się do wyglądania na zdezorientowaną. „Drzwi?”
„Pomieszczenie obsługi jest stare. Są tam zamknięte pomieszczenia. Magazyny. Pomieszczenia techniczne. Rzeczy, których personel nie musi dotykać”.
Ximena przełknęła ślinę. „Właśnie zrobiłam to, co kazała mi pani Rivera”.
Pani Rivera, główna gospodyni, pojawiła się na drugim końcu korytarza ze stertą ręczników przyciśniętych do piersi. Jej twarz była pozbawiona wyrazu, ale na pół sekundy jej wzrok powędrował w stronę Ximeny.
Bez strachu.
Pouczenie.
Nic nie mów.