Po procesie nie mogła już pracować w prywatnych domach. Każde drzwi do piwnicy przyprawiały ją o drżenie rąk. Każdy zapach perfum bogatej kobiety przyprawiał ją o mdłości. Za każdym razem, gdy grzmiało, czuła zapach betonu i brudnej wody.
Jej matka wprowadziła się do niej po wyjściu ze szpitala. Marisol została w pobliżu, odbudowując swoje życie dzięki terapii i programowi wsparcia dla osób po przejściach. Mieszkali w małym mieszkaniu w Queens, gdzie kaloryfer syczał zbyt głośno, a okno w kuchni wychodziło na ceglaną ścianę.
To niewiele.
Było bezpiecznie.
Przez jakiś czas bezpieczeństwo wystarczało.
Aż pewnego popołudnia agent Morgan przyszedł z kopertą.
„Zanim powiesz nie” – powiedział Morgan – „po prostu ją przeczytaj”.
Ximena podejrzliwie wzięła kopertę.
W środku była propozycja.
Zajęta rezydencja Whitmore miała zostać przekształcona w ośrodek rekonwalescencji dla osób po przejściach. Zapewnione zostaną mieszkania, pomoc prawna, terapia pourazowa, opieka medyczna, szkolenia zawodowe. Będzie nim zarządzać koalicja organizacji non-profit, finansowana ze zlikwidowanego majątku Whitmore. Zarząd chciał zarezerwować jedno miejsce dla kogoś, kto bezpośrednio ujawnił sprawę.
Ximena spojrzała ostro w górę. „Nie”.
Morgan skinęła głową, jakby się tego spodziewała. „Dobrze”.
„Mówię poważnie”.
„Wiem”.