Te, których jeszcze nie odnaleziono.
Weszła do środka.
Wielki hol rozbrzmiał echem.
Marmur pokrył kurz. Na framugach drzwi pozostały federalne oznaczenia. Jadalnia, w której senatorowie kiedyś wznosili toasty za jałmużnę, była ogołocona z ubrań. Korytarz dla służby wydawał się mniejszy, niż Ximena pamiętała. Drzwi do piwnicy wciąż przyprawiały ją o skurcz żołądka.
I tak zeszła na dół.
Stalowe drzwi zniknęły.
Pokój poniżej został opróżniony, posprzątany, sfotografowany, skatalogowany i rozebrany do suchej nitki. Ale pamięć nie potrzebuje mebli. Ximena wciąż widziała krzesło. Łańcuchy. Snop światła latarki. Eliasa unoszącego połamaną twarz.
Marisol zaczęła płakać.
Pani Rivera przeżegnała się.
Ximena stała na środku pokoju i długo się trzęsła.
Potem powiedziała: „Niech to będzie pokój z dokumentami”.
Agent Morgan delikatnie zmarszczył brwi. „Dokumenty?”