Morgan położył teczkę na stole. „Jest jeszcze coś. Elias Bell złożył zeznania. Mówi, że to dzięki tobie sprawa przetrwała”.
Ximena gorzko się zaśmiała. „To przestępca”.
„Tak” – powiedział Morgan. „To on. Miał też dowody, których potrzebowaliśmy i przeżył wystarczająco długo, żebyście mogli go znaleźć”.
„Czy mogę mu zaufać?”
Odpowiedź Morgana była szczera. „Nie. Nie do końca”.
Ximena to doceniła.
„Ale w tym przypadku” – kontynuował Morgan – „jego wróg był gorszy. A czasami prawda dociera do nas przez ludzi, którzy nie są czyści”.
W ciągu kolejnych tygodni sprawa Whitmore’a nabrała rozmachu.
Czerwony notatnik wyjaśnił wszystko.
Połączył granty fundacyjne z firmami-słupami, firmy-słupami z firmami transportowymi, z firmami-kontami zagranicznymi, a te konta z mężczyznami, których twarze latami pojawiały się na kolacjach charytatywnych. Sędzia zrezygnował, zanim został aresztowany. Senator Wexler twierdził, że nic nie wiedział, dopóki wiadomości z jego prywatnego telefonu nie dowiodły czegoś przeciwnego. Funkcjonariusze policji milczeli. Darczyńcy zatrudniali prawników. Rezydencja Whitmore’ów pozostała zamknięta taśmą federalną, podczas gdy reporterzy koczowali przed bramą.
Pani Rivera wraz z synem objęła program ochrony świadków.
Elias Bell zniknął w areszcie federalnym.
A Ximena stała się nazwiskiem, którego media bardzo pragnęły.
„Służąca, która ujawniła rezydencję”.