Przez lata byłaś fizycznie obecna w swoim życiu i emocjonalnie nieobecna.
Adrian sięga do marynarki i wyciąga mały skórzany portfel. Z wnętrza wyjmuje złożoną kartkę papieru, z miękkimi brzegami.
Zapiera ci dech w piersiach.
Otwiera ją ostrożnie.
To zdjęcie.
Dwoje nastolatków na festynie powiatowym.
Ty i Adrian stoicie obok diabelskiego młyna, śmiejąc się z czegoś poza kadrem. Twoje włosy rozwiewa wiatr. Jego ręka obejmuje twoje ramiona. Masz na sobie żółtą sukienkę, którą kupiłaś za cztery dolary na wyprzedaży kościelnej.
„Zachowałem to” – mówi.
Wzruszysz oczami.
„Wyglądałam okropnie”.
„Wyglądałaś na wolną”.
To cię załamuje.
Nie dramatycznie.
Po cichu.
Łza spływa, zanim zdążysz ją powstrzymać.
Adrian wygląda, jakby chciał cię dosięgnąć, ale stoi nieruchomo.
Doceniasz to bardziej, niż on zdaje sobie z tego sprawę.