Są tam koperty.
Zdjęcia.
Zasuszony kwiat.
Kaseta z festynu powiatowego.
Mały srebrny pierścionek, który rozpoznajesz od razu.
Zakrywasz usta.
„Zachowałaś go.”
„Kupiłem go w lombardzie, kiedy miałem osiemnaście lat” – mówi. „Zzieleniał mi na palcu, zanim zdążyłem ci go dać.”
Śmiejesz się przez łzy.
Ten dźwięk zaskakuje was oboje.
Potem czytasz listy.
Nie wszystkie.
Nie możesz.
Jeden wystarczy.
Viv, dostałam staż. To niewiele, ale jest realne. Zaoszczędzę każdego dolara. Nie słuchaj ciotki. Wracam. Mówiłam poważnie na komisariacie. Nie jesteś dla mnie tymczasowa. —A