To jest ten żal.
Nie tylko go stracić.
Utracić prawo wyboru.
Zamykasz pudełko.
„Nie mam już siedemnastu lat”.
„Wiem”.
„Jestem mężatką”.
„Legalnie”.
Patrzysz na niego.
O mało się nie uśmiechnął. „Przepraszam”.
„Muszę przetrwać rozwód. Publiczny skandal. Męża, który będzie próbował mnie zniszczyć, zanim przyzna, że to ja ułożyłam sobie życie”.
„Wiem”.
„Nie możesz po prostu wejść w moje życie i stać się odpowiedzią”.
Jego twarz łagodnieje. „Vivian, nie przetrwałem trzydziestu lat, wierząc, że życie daje jasne odpowiedzi”.
Usiadasz wygodnie.
„Czego więc chcesz?”
Patrzy na ciebie, jakby odpowiedź była prosta i niemożliwa.