Wracasz do domu, zdejmujesz obrączkę i chowasz ją do szuflady.
Potem zakładasz granatową sukienkę.
Tę samą.
Stajesz przed lustrem i naprawdę się jej przyglądasz.
Szycie nie jest idealne. Jeden szew w talii lekko się rozchodzi. Dół jest czysty, ale nieprofesjonalny. Materiał jest prosty, miękki i ciemny jak zmierzch.
To nie jest wstyd.
Nigdy nie było.
Masz ją na sobie tego wieczoru na kolację.
Nie z Adrianem.
Sama.
Wybierasz małą restaurację ze świecami na stołach. Kiedy kelnerka pyta, czy ktoś do ciebie dołączy, odpowiadasz „Nie” i nie wstydzisz się tego słowa. Zamawiasz makaron, czerwone wino i deser.
W połowie posiłku pochyla się kobieta przy sąsiednim stoliku.
„Uwielbiam twoją sukienkę” – mówi.
Z jakiegoś powodu to prawie doprowadza cię do płaczu.
„Dziękuję” – odpowiadasz. „Zrobiłam to”.
Uśmiecha się. „To niesamowite”.
Siadacie trochę prościej.
Tak.
Zgadza się.
Adrian pozostaje cierpliwy.
Nienawidzisz tego, jak bardzo to się uwodzi.
Nie wysyła kwiatów do twojego domu. Nie kupuje biżuterii. H
Imię i nazwisko.
Twoje.
Vivian Cole, Recenzja Strategiczna.
Specjalizujesz się w audytach finansowych dla małych firm, wsparciu w przeglądzie umów i księgowości śledczej dla kobiet rozstających się z kontrolującymi małżonkami. Twoi pierwsi klienci przychodzą przez Evelyn. Potem polecenia. Potem poczta pantoflowa. Jesteś bardzo dobra.
Oczywiście, że jesteś.