„Zajmuję się czymś więcej niż księgowością przy kuchennym stole, Caleb. Poprawiłem twoją kwartalną prognozę. Znalazłem błędną klasyfikację płac, którą przeoczyłeś. Zauważyłem karę podatkową, zanim została ujawniona. Przepisałem raport o retencji klientów, który przedstawiłeś jako swój własny wiosną zeszłego roku”.
Więcej szmerów.
Szczęka Caleba zaciska się.
„Mówiłeś, że pomagasz” – mówi.
„Pomagałem” – odpowiadasz. „To był mój błąd”.
Mara odwraca się w stronę wyjścia.
Evelyn ją dostrzega.
„Pani Lane” – mówi ostro. „Proponuję, żeby pani została”.
Mara zastyga w bezruchu.
Adrian patrzy teraz na Caleba ze spokojnym skupieniem mężczyzny obserwującego, jak pod wypolerowaną farbą pojawia się zgnilizna.
„Byłeś brany pod uwagę na stanowisko dyrektora regionalnego” – mówi Adrian. „Czy te raporty były częścią twojego raportu o wynikach?”
Wyraz twarzy Caleba się zmienia.
Wszyscy to widzą.
Panika jest niewielka, ale nie do pomylenia.
Odpowiadasz, zanim zdąży. „Tak”.
Caleb warczy: „Vivian!”.
Nie drgniesz.
Adrian patrzy na ciebie. „Pracowałaś nad nimi?”
Kiwasz głową. „Przygotowałam analizę. Caleb ją przedstawił”.
„Czy dostałaś wynagrodzenie?”
Caleb gorzko się śmieje. „To moja żona”.